* Violetta
*
To wszystko mnie przerasta... Siedzę teraz w poczekalni, ponieważ obiecali mi, że zaraz po operacji poinformują mnie o stanie mojego taty. Strasznie się boję, nie chcę go stracić. Co ze mną będzie jeśli nie wszystko pójdzie tak jak trzeba ? Nie jestem jeszcze pełnoletnia a jedyną rodziną jaką mam jest ciotka w Stanach Zjednoczonych.. Nie cierpię jej, jest straszną egoistką. Nawet gdy dowiedziała się o stanie mojego Ojca stwierdziła, że dla swojego zdrowia zostanie w domu. Jedyną osobą która teraz mnie wspiera jest Leon. Siedzi ze mną prawie całymi dniami, zdzwoni, pisze... Ciągle chce być na bieżąco aby jak najszybciej mógł się stawić w szpitalu w razie potrzeby. Jestem mu za to bardzo wdzięczna. Chciał ze mną zostać również dzisiaj, ale nie pozwoliłam mu. W szkole mamy dzisiaj bardzo ważny test, nie pozwolę aby opuścił go z mojej winy. Ja mogę zaliczyć go innym razem.Po około godzinie oczekiwania przyszedł do mnie lekarz prowadzący operację mojego taty. Gdy tylko wszedł do poczekalni wstrzymałam oddech i cała zaczęłam się trząść.
To wszystko mnie przerasta... Siedzę teraz w poczekalni, ponieważ obiecali mi, że zaraz po operacji poinformują mnie o stanie mojego taty. Strasznie się boję, nie chcę go stracić. Co ze mną będzie jeśli nie wszystko pójdzie tak jak trzeba ? Nie jestem jeszcze pełnoletnia a jedyną rodziną jaką mam jest ciotka w Stanach Zjednoczonych.. Nie cierpię jej, jest straszną egoistką. Nawet gdy dowiedziała się o stanie mojego Ojca stwierdziła, że dla swojego zdrowia zostanie w domu. Jedyną osobą która teraz mnie wspiera jest Leon. Siedzi ze mną prawie całymi dniami, zdzwoni, pisze... Ciągle chce być na bieżąco aby jak najszybciej mógł się stawić w szpitalu w razie potrzeby. Jestem mu za to bardzo wdzięczna. Chciał ze mną zostać również dzisiaj, ale nie pozwoliłam mu. W szkole mamy dzisiaj bardzo ważny test, nie pozwolę aby opuścił go z mojej winy. Ja mogę zaliczyć go innym razem.Po około godzinie oczekiwania przyszedł do mnie lekarz prowadzący operację mojego taty. Gdy tylko wszedł do poczekalni wstrzymałam oddech i cała zaczęłam się trząść.
-
D..doktorze co z moim tatą ? - ledwo wydusiłam z siebie te słowa
powoli wstając z krzesła.
Mężczyzna westchnął lekko a następnie wskazał na
krzesło abym usiadła, sam zrobił to samo. - Pani Ojciec jest
bardzo poważnie chory a uratowanie go graniczyło z cudem... I
niestety, mimo starań wszystkich doświadczonych lekarzy biorących
udział w operacji nie udało się uratować życia panu Castillo –
powiedział spokojnym głosem uważnie mi się przyglądając.
Poczułam
jak robi mi się gorąco, wszystko co dotychczas widziałam bardzo
wyraźnie zaczęło mi się rozmazywać przed oczami. Powoli wstałam
z krzesła, lecz czułam, że tracę nad nimi kontrolę. Powoli
osunęłam się na ziemię.
* Leon *
Zaraz po zakończeniu pisania testu opuściłem budynek szkoły i udałem się w stronę szpitala. Dzwoniłem do Violi kilka razy jednak tak nie odbierała. Dopiero przy piątym połączeniu podniosła słuchawkę.
- Violu nareszcie, nawet nie wiesz jak mnie wystraszyłaś. Zaraz będę w szpitalu, jestem już w drodze – powiedziałem kierując się w stronę ulicy Bajecznej.
- Dzień Dobry z tej strony Piotr Nowak, lekarz ze szpitala w którym znajduje się pani Violetta. Odebrałem telefon ponieważ dziewczyna zemdlała i aktualnie jest bardzo osłabiona, nie wie jeszcze co się dzieje – powiedział mężczyzna spokojnym oraz łagodnym głosem. Automatycznie zacząłem biec w stronę budynku.
- Zaraz będę, proszę jeszcze tylko powiedzieć mi w której jest sali – wydyszałem będąc już na terenie szpitala.
- Sala 15, drugie piętro – odpowiedział a następnie się rozłączył. Wbiegłem do budynku a następnie schodami udałem się na drugie piętro. Szybko wszedłem do sali w której ujrzałem bladą Violettę, musiało coś się wydarzyć z jej ojcem skoro aż zemdlała... Usiadłem na krześle obok jej łóżka i chwyciłem jej zimną dłoń.
- Violu.. Co się dzieje ? - spytałem całując jej kruchą dłoń. Zauważyłem, że stara się coś powiedzieć , lecz sprawia jej to wielką trudność. Pokiwałem przecząco głową – Już dobrze.. nie musisz nic mówić, tylko odpoczywaj – szepnąłem a ta zamknęła oczy.
Po piętnastu minutach do sali wszedł lekarz aby zobaczyć czy stan Violetty się poprawia, okazało się, że duży wpływ na jej stan miał stres oraz odwodnienie. Lekarz przekazał mi także, że niestety tata Violi zmarł na sali operacyjnej. Wszystko stało się jasne, Viola ciężko znosi stres a ta sytuacja to dla niej wielki szok. Kolejną myślą która nasunęła mi się był fakt, że tata Violi uprzedził ją, że jeśli coś pójdzie nie tak będzie musiała przeprowadzić się do swojej ciotki do Stanów Zjednoczonych. Nie mogę jej na to pozwolić... Ona musi zostać w Buenos Aires. Ma tutaj szkołę, przyjaciół i mnie.
* Następny dzień *
Wieczorem Violetta czuła się już lepiej dlatego na noc wróciłem do domu,musiałem wymyślić jakiś sposób aby mogła zostać w jej rodzinny kraju.Całą noc myślałem,rozmawiałem ze znajomymi, rodzicami ale tak naprawdę nadal nie wiem co powinienem zrobić..
O ósmej rano byłem już u Violi, lekarze powiedzieli, że koło południa dostanie wypis i będzie mogła wrócić do "domu". A co do willi w której mieszkała Violetta i jej tata została ona zapisana w testamencie dla ciotki Violetty, chciał aby przeprowadziły się one do tego domu natomiast Angie postanowiła ją sprzedać. Kiedy wszedłem do sali w której leży Viola, dziewczyna już nie spała. Wokół niej leżało mnóstwo zużytych chusteczek.
- Dzień Dobry – powiedziałem z delikatnym uśmiechem powoli podchodząc do dziewczyny, usiadłem na krześle obok łóżka a następnie chwyciłem jej dłoń. - Jak się spało ? - spytałem przyglądając jej się. Była cała zapuchnięta a z jej oczu nadal leciały łzy.
- Nie mogłam zasnąć .. - przyznała spuszczając głowę w dół – Cały czas myślałam o tacie .. i o tym co teraz ze mną będzie – szepnęła a po jej policzku spłynęła kolejna łza.
- Znajdę jakieś rozwiązanie, zostaniesz tu z nami. Obiecuję – szepnąłem gładząc jej dłoń. - Nie pozwolę Ci wyjechać – dodałem cicho. Violetta powoli uniosła głowę ku górze a nasze spojrzenia spotkały się na chwilę.
- Ale Leon.. - zaczęła niepewnie – ja nie mam tutaj nikogo bliskiego, nikogo z rodziny kto mógłby się mną zająć – szepnęła ocierając swoje łzy. Nagle usłyszałem dźwięk sms-a dochodzącego z mojej komórki.

****
* Leon *
Zaraz po zakończeniu pisania testu opuściłem budynek szkoły i udałem się w stronę szpitala. Dzwoniłem do Violi kilka razy jednak tak nie odbierała. Dopiero przy piątym połączeniu podniosła słuchawkę.
- Violu nareszcie, nawet nie wiesz jak mnie wystraszyłaś. Zaraz będę w szpitalu, jestem już w drodze – powiedziałem kierując się w stronę ulicy Bajecznej.
- Dzień Dobry z tej strony Piotr Nowak, lekarz ze szpitala w którym znajduje się pani Violetta. Odebrałem telefon ponieważ dziewczyna zemdlała i aktualnie jest bardzo osłabiona, nie wie jeszcze co się dzieje – powiedział mężczyzna spokojnym oraz łagodnym głosem. Automatycznie zacząłem biec w stronę budynku.
- Zaraz będę, proszę jeszcze tylko powiedzieć mi w której jest sali – wydyszałem będąc już na terenie szpitala.
- Sala 15, drugie piętro – odpowiedział a następnie się rozłączył. Wbiegłem do budynku a następnie schodami udałem się na drugie piętro. Szybko wszedłem do sali w której ujrzałem bladą Violettę, musiało coś się wydarzyć z jej ojcem skoro aż zemdlała... Usiadłem na krześle obok jej łóżka i chwyciłem jej zimną dłoń.
- Violu.. Co się dzieje ? - spytałem całując jej kruchą dłoń. Zauważyłem, że stara się coś powiedzieć , lecz sprawia jej to wielką trudność. Pokiwałem przecząco głową – Już dobrze.. nie musisz nic mówić, tylko odpoczywaj – szepnąłem a ta zamknęła oczy.
Po piętnastu minutach do sali wszedł lekarz aby zobaczyć czy stan Violetty się poprawia, okazało się, że duży wpływ na jej stan miał stres oraz odwodnienie. Lekarz przekazał mi także, że niestety tata Violi zmarł na sali operacyjnej. Wszystko stało się jasne, Viola ciężko znosi stres a ta sytuacja to dla niej wielki szok. Kolejną myślą która nasunęła mi się był fakt, że tata Violi uprzedził ją, że jeśli coś pójdzie nie tak będzie musiała przeprowadzić się do swojej ciotki do Stanów Zjednoczonych. Nie mogę jej na to pozwolić... Ona musi zostać w Buenos Aires. Ma tutaj szkołę, przyjaciół i mnie.
* Następny dzień *
Wieczorem Violetta czuła się już lepiej dlatego na noc wróciłem do domu,musiałem wymyślić jakiś sposób aby mogła zostać w jej rodzinny kraju.Całą noc myślałem,rozmawiałem ze znajomymi, rodzicami ale tak naprawdę nadal nie wiem co powinienem zrobić..
O ósmej rano byłem już u Violi, lekarze powiedzieli, że koło południa dostanie wypis i będzie mogła wrócić do "domu". A co do willi w której mieszkała Violetta i jej tata została ona zapisana w testamencie dla ciotki Violetty, chciał aby przeprowadziły się one do tego domu natomiast Angie postanowiła ją sprzedać. Kiedy wszedłem do sali w której leży Viola, dziewczyna już nie spała. Wokół niej leżało mnóstwo zużytych chusteczek.
- Dzień Dobry – powiedziałem z delikatnym uśmiechem powoli podchodząc do dziewczyny, usiadłem na krześle obok łóżka a następnie chwyciłem jej dłoń. - Jak się spało ? - spytałem przyglądając jej się. Była cała zapuchnięta a z jej oczu nadal leciały łzy.
- Nie mogłam zasnąć .. - przyznała spuszczając głowę w dół – Cały czas myślałam o tacie .. i o tym co teraz ze mną będzie – szepnęła a po jej policzku spłynęła kolejna łza.
- Znajdę jakieś rozwiązanie, zostaniesz tu z nami. Obiecuję – szepnąłem gładząc jej dłoń. - Nie pozwolę Ci wyjechać – dodałem cicho. Violetta powoli uniosła głowę ku górze a nasze spojrzenia spotkały się na chwilę.
- Ale Leon.. - zaczęła niepewnie – ja nie mam tutaj nikogo bliskiego, nikogo z rodziny kto mógłby się mną zająć – szepnęła ocierając swoje łzy. Nagle usłyszałem dźwięk sms-a dochodzącego z mojej komórki.

****
Rozdział stosunkowo krótki ponieważ chciałam
dodać go tego samego dnia co prolog =)
Mimo wszystko mam nadzieję,że wam się spodoba ^^
Kolejny postaram się dodać jakoś w środku tygodnia
Kiedy rozdział będzie już dodany pojawi się informacja na moim
asku ----> @BlancoOla
Liczę,że powiecie mi w komentarzach jak wam się podobało :D
Jak myślicie Leonowi uda się zatrzymać Viole przy sobie ?
Mimo wszystko mam nadzieję,że wam się spodoba ^^
Kolejny postaram się dodać jakoś w środku tygodnia
Kiedy rozdział będzie już dodany pojawi się informacja na moim
asku ----> @BlancoOla
Liczę,że powiecie mi w komentarzach jak wam się podobało :D
Jak myślicie Leonowi uda się zatrzymać Viole przy sobie ?

Tu kochana muszę przyznać - CUDO.
OdpowiedzUsuńKurcze to mam nadzieję, że mu się uda ją zatrzymać.
Może z nim zamieszka? OK. Mam nie równo pod sufitem,
musisz się przyzwyczaić XD
Moje komentarze są zazwyczaj długie, ale na dziś nie mam już więcej sił.
Dużo weny i do następnego.
Buziaki ;*
Boski rozdział .
OdpowiedzUsuńNie ważne , że krótki . Ważne , że jest .
Ciekaw czy Leon coś wymyśli .
Oby udało mu się zatrzymać Fiolkę przy sobie .
Ciekawe o co chodzi z tą wiadomością , że akurat przerwałaś w tym momencie .?
Dowiemy się w następnym rozdziale , a na który czekam :*
Życzę weny .
Do następnego ♥
Hej.
OdpowiedzUsuńNie wiem, czy ty, to ty, ale mogę się mylić. Przypadkiem na twitterze cię znalazłam i nie wiem czy pamiętasz, ale kiedyś razem pisałysmy na blogu dżesiki. Fajnie wtedy było, rozdział genialny, masz prawdziwy talent. no i wygąd cudny.
Fajnie jest powrócić do starych czasów.
http://burningwarriors.blogspot.com
Niestety to nie ja :)
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo ♥