* Leon *
Wyjąłem telefon z kieszeni a następnie odblokowałem ekran i odczytałem wiadomość.
Od: Mama
8:38
Powiedz Violi,że za godzinę
będę w szpitalu. Chcę z nią
porozmawiać, w cztery oczy.
Nie spodziewałem się tego, że moja mama przyjdzie do szpitala. Widocznie chce porozmawiać z Violettą o czymś bardzo ważnym, tak mi się wydaje. Swój wzrok znowu skierowałem na przemęczoną Viole.
- Moja mama przyjedzie do Ciebie za godzinę, powiedziała,
że bardzo zależy jej na tym aby z tobą porozmawiać – wyszeptałem z delikatnym uśmiechem.Moja mama zawsze dogadywała się z Violettą, zna ją od pierwszych dni jej życia. Przyjaźniła się z jej mamą ale niestety Maria zmarła kilka lat po urodzeniu Violi. Od tamtego czasu mama wspiera Violette w każdych trudnych chwilach.

* Pani Verdas *
Leon opowiedział mi o sytuacji w której aktualnie znajduje się Violetta. Biedna dziewczyna, dobrze znam jej ciotkę, od zawsze myślała tylko o sobie a w stosunku do innych była strasznie oschła. Mój syn przez prawie całą noc prosił mnie abym coś wymyśliła, poradziła mu co ma zrobić. Jestem świadoma tego ile Violetta znaczy dla Leona, są bardzo blisko siebie. Mam już pewien pomysł aby zatrzymać Viole w Buenos Aires ale najpierw ona musi się na to zgodzić. O ustalonej godzinie weszłam do żółtego budynku mieszczącego się na końcu ulicy Bajecznej. Kilka minut później byłam już w sali w której od wczoraj przebywa Violetta.
- Fizycznie już lepiej natomiast w mojej głowie wybuchła jakaś rewolucja – westchnęła – O czym chciała Pani ze mną porozmawiać ? - spytała po chwili.
- O twoim wyjeździe – przyznałam szczerze – Powiedz mi prawdę ... Chcesz jechać do Stanów ? - spytałam
- Nie chcę.. Tak naprawdę jedyną bliską mi osobą która teraz mi została jest Leon – westchnęła lekko – Mam tutaj też przyjaciół, wspierają mnie ale nie w takim stopniu jak on – dodała smutna
- Wiem,że Leon jest dla Ciebie bardzo ważny, on też bardzo przeżywa to co się dzieje – przyznałam – ciągle szuka jakiegoś rozwiązania abyś mogła tu zostać – dodałam
- Jeśli wyjadę to nie będę miała już zupełnie nikogo... Wykończę się tam psychicznie – szepnęła chowając twarz w dłonie
- Dlatego robimy wszystko co w naszej mocy żebyś mogła tu zostać – powiedziałam spokojnym głosem – Mam jedno rozwiązanie, ale to ty musisz się na nie zgodzić – dodałam po kilku sekundach.
- Wątpię by cokolwiek dało się zrobić – westchnęła a po jej policzku spłynęła jedna, maleńka łza.
- Posłuchaj.. Mam duży dom, wolny pokój.. możesz zamieszkać u mnie – powiedziałam uważnie przyglądając się reakcji dziewczyny – Z wszystkimi domownikami dogadujesz się bardzo dobrze a szczególnie z Leonem, miałabyś go cały czas koło siebie – dodałam po chwili
-
A co na to Leon ? Nie chcę robić nic wbrew jemu – szepnęła
niepewnie
- Leon o niczym nie wie, ale jestem przekonana, że będzie bardzo szczęśliwy jeśli się zgodzisz – powiedziałam z delikatnym uśmiechem – Co ty na to ? - spytałam z nadzieją, że się zgodzi. Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko a następnie przytuliła mnie. - Nie mam pojęcia jak wam się za to odwdzięczę – szepnęła szczęśliwa.
- Nie musisz nic robić.. To dla nas naprawdę przyjemność – powiedziałam zadowolona – Ja mam powiedzieć o tym Leonowi czy ty to zrobisz ? - spytałam dla pewności.
- Ja mu powiem – szepnęła uśmiechnięta od ucha do ucha. Cieszę się, że mogłam sprawić jej tyle radości. Jestem pewna, że będzie się u nas czuć jak u siebie w domu.
* Violetta *
Po godzinie rozmowy z mamą Leona zostałam sama. Wiadomość, że nie będę musiała wyjeżdżać choć trochę poprawiła mój humor. Dodatkowo będę blisko Leona praktycznie cały czas. Ma przyjść po mnie za kilka godzin ponieważ wtedy dostanę wypis. Trzeba będzie jeszcze pojechać do mojego starego domu po moje rzeczy.. o ile cokolwiek tam jeszcze zostało. Sięgnęłam po telefon który leżał na szafce nocnej a następnie napisałam do Leona.Do: Leon ♥
10:17
Mam dla Ciebie dobrą wiadomość !
Mam nadzieję, że się ucieszysz
Od : Leon ♥
10:19
W takim razie za
kilka minutek u Ciebie będę misia ♥
Uśmiechnęłam się do ekranu telefonu. Nawet na odległość, jednym słowem potrafi poprawić mi humor jak nikt inny. To się nazywa prawdziwy przyjaciel. Teraz zaczęłam się poważnie zastanawiać nad tym jak mu to powiem... Boje się,że wcale go to nie ucieszy a wręcz przeciwnie będzie zły. Bez przedyskutowania z nim zgodziłam się na wprowadzenie do jego domu.. Tak brzmi to kiepsko ale skoro tak bardzo chce żebym została to nie widzę innego wyjścia... Jeśli będzie zły to zrezygnuję, wolę wyjechać do Stanów niż jemu komplikować życie. Przez moje obawy zaczął okropnie boleć mnie brzuch, drugą opcją jest głód ponieważ ostatnio jadłam wczoraj rano. Pielęgniarka przyniosła mi dzisiejsze śniadanie ale nie wygląda na zbyt smaczne dlatego nawet go nie tknęłam. Po trzydziestu minutach do mojej sali wparował niecierpliwy Leon. - Mów jaka to wiadomość – powiedział zadowolony a następnie szybko usiadł na krześle obok mojego łóżka.
- Spokojnie mało się nie zabiłeś wariacie – zaśmiałam się lekko przykrywając się kołdrą.
- Bardzo zabawne – rzucił oburzony – Dowiem się czy nie ? - spytał po chwili.
- Tak w sumie o chyba nie ma sensu Ci o tym mówić – zaczęłam się z nim droczyć, uwielbiam to robić !
- Od kiedy ty coś przede mną ukrywasz ? - spytał patrząc na mnie ze zdziwioną miną.
- Od dzisiaj – zaśmiałam się a następnie napiłam łyka herbaty którą zrobiła mi mama Leona przed wyjściem.
- Skoro to nic ważnego to ja sobie stąd idę – powiedział udając obrażonego, od razu po nim to poznałam.
- Skoro nie chcesz wiedzieć co dalej będzie się ze mną działo to idź, droga wolna – powiedziałam gdy ten miał już wstawać z krzesła.
- Leon o niczym nie wie, ale jestem przekonana, że będzie bardzo szczęśliwy jeśli się zgodzisz – powiedziałam z delikatnym uśmiechem – Co ty na to ? - spytałam z nadzieją, że się zgodzi. Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko a następnie przytuliła mnie. - Nie mam pojęcia jak wam się za to odwdzięczę – szepnęła szczęśliwa.
- Nie musisz nic robić.. To dla nas naprawdę przyjemność – powiedziałam zadowolona – Ja mam powiedzieć o tym Leonowi czy ty to zrobisz ? - spytałam dla pewności.
- Ja mu powiem – szepnęła uśmiechnięta od ucha do ucha. Cieszę się, że mogłam sprawić jej tyle radości. Jestem pewna, że będzie się u nas czuć jak u siebie w domu.
* Violetta *
Po godzinie rozmowy z mamą Leona zostałam sama. Wiadomość, że nie będę musiała wyjeżdżać choć trochę poprawiła mój humor. Dodatkowo będę blisko Leona praktycznie cały czas. Ma przyjść po mnie za kilka godzin ponieważ wtedy dostanę wypis. Trzeba będzie jeszcze pojechać do mojego starego domu po moje rzeczy.. o ile cokolwiek tam jeszcze zostało. Sięgnęłam po telefon który leżał na szafce nocnej a następnie napisałam do Leona.Do: Leon ♥
10:17
Mam dla Ciebie dobrą wiadomość !
Mam nadzieję, że się ucieszysz
Od : Leon ♥
10:19
W takim razie za
kilka minutek u Ciebie będę misia ♥
Uśmiechnęłam się do ekranu telefonu. Nawet na odległość, jednym słowem potrafi poprawić mi humor jak nikt inny. To się nazywa prawdziwy przyjaciel. Teraz zaczęłam się poważnie zastanawiać nad tym jak mu to powiem... Boje się,że wcale go to nie ucieszy a wręcz przeciwnie będzie zły. Bez przedyskutowania z nim zgodziłam się na wprowadzenie do jego domu.. Tak brzmi to kiepsko ale skoro tak bardzo chce żebym została to nie widzę innego wyjścia... Jeśli będzie zły to zrezygnuję, wolę wyjechać do Stanów niż jemu komplikować życie. Przez moje obawy zaczął okropnie boleć mnie brzuch, drugą opcją jest głód ponieważ ostatnio jadłam wczoraj rano. Pielęgniarka przyniosła mi dzisiejsze śniadanie ale nie wygląda na zbyt smaczne dlatego nawet go nie tknęłam. Po trzydziestu minutach do mojej sali wparował niecierpliwy Leon. - Mów jaka to wiadomość – powiedział zadowolony a następnie szybko usiadł na krześle obok mojego łóżka.
- Spokojnie mało się nie zabiłeś wariacie – zaśmiałam się lekko przykrywając się kołdrą.
- Bardzo zabawne – rzucił oburzony – Dowiem się czy nie ? - spytał po chwili.
- Tak w sumie o chyba nie ma sensu Ci o tym mówić – zaczęłam się z nim droczyć, uwielbiam to robić !
- Od kiedy ty coś przede mną ukrywasz ? - spytał patrząc na mnie ze zdziwioną miną.
- Od dzisiaj – zaśmiałam się a następnie napiłam łyka herbaty którą zrobiła mi mama Leona przed wyjściem.
- Skoro to nic ważnego to ja sobie stąd idę – powiedział udając obrażonego, od razu po nim to poznałam.
- Skoro nie chcesz wiedzieć co dalej będzie się ze mną działo to idź, droga wolna – powiedziałam gdy ten miał już wstawać z krzesła.
-
Zostajesz ? - spytał z nadzieją w głosie.
- Zdradzę Ci sekret – szepnęłam a następnie pokazałam mu aby nadstawił ucho. - Będę mieszkać u Ciebie w domu – dodałam po chwili z delikatnym uśmiechem. I znowu mój brzuch zaczął mnie boleć, to wszystko obawa przed reakcją Leona na moje wprowadzenie się do jego domu...
* Leon *
Na początku miałem wrażenie,że źle coś usłyszałem, lecz po chwili wszystko stało się jasne. Teraz już wiem dlaczego moja mama chciała koniecznie porozmawiać z Violettą. Tylko dlaczego nie powiedziała mi tego wcześniej ? Przygotowałbym dla niej pokój, przywiózł jej rzeczy...
- Zdradzę Ci sekret – szepnęłam a następnie pokazałam mu aby nadstawił ucho. - Będę mieszkać u Ciebie w domu – dodałam po chwili z delikatnym uśmiechem. I znowu mój brzuch zaczął mnie boleć, to wszystko obawa przed reakcją Leona na moje wprowadzenie się do jego domu...
* Leon *
Na początku miałem wrażenie,że źle coś usłyszałem, lecz po chwili wszystko stało się jasne. Teraz już wiem dlaczego moja mama chciała koniecznie porozmawiać z Violettą. Tylko dlaczego nie powiedziała mi tego wcześniej ? Przygotowałbym dla niej pokój, przywiózł jej rzeczy...

Pierwsze co zrobiłem to mocno ją do siebie przytuliłem. - Czyli będę mógł mieć Cię cały czas przy sobie księżniczko – szepnąłem szczęśliwy jak nigdy dotąd.
- Czyli... Cieszysz się ? - spytała z nadzieją którą łatwo było wyczuć w jej głosie.
- Oczywiście,że się cieszę głuptasie – powiedziałem spoglądając na nią rozbawiony – W takim razie mam pomysł.. Poczekasz tutaj aż dostaniesz wypis a ja pojadę po twoje rzeczy które przewiozę do mnie do domu,a kiedy będziesz mogła już wyjść zadzwonisz do mnie – dodałem po chwili
- Niech będzie – powiedziała z delikatnym uśmiechem a następnie wyjęła klucze ze swojej torebki – tylko pamiętaj o moim pamiętniku – krzyknęła gdy wychodziłem już z sali.
Udałem się w stronę wyjścia ze szpitala a następnie autobusem pojechałem pod dom w którym jeszcze kilka dni temu mieszkała Violetta razem z jej tatą. Teraz dom jest pusty, ciotka Violetty wynajęła osoby które wywiozły meble oraz cenniejsze rzeczy. Zostało tylko kilka pudeł które należą do Violetty. W przewiezieniu tego do domu pomógł mi mój przyjaciel – Diego. Jest już dorosły, ma prawo jazdy oraz samochód dlatego też zdecydował się mi pomóc. Gdy byłem już w domu pokój dla Violetty był już sprzątnięty. Ustawiłem tam pudła które przywiozłem oraz pamiętnik dziewczyny. Kiedy będzie już w domu pomogę jej to wszystko rozpakować, trochę tego jest. W kuchni natknąłem się na moją mamę która gotowała właśnie obiad.
- Od kiedy masz tajemnice przed swoim synkiem ? - spytałem opierając się o framugę drzwi .
- To nie tajemnica tylko chwilowe ukrywanie informacji, poza tym Violetta chciała sama Ci o tym powiedzieć – odpowiedziała starannie obierając ziemniaki. Zaśmiałem się lekko a następnie podszedłem do mamy i przytuliłem ją do siebie – Dziękuję – szepnąłem wtulając się w nią.
- Nie masz za co dziękować, Violetta powinna tu zostać nie tylko ze względu na szkołę ale także ze względu na Ciebie – powiedziała a następnie wróciła do przygotowywania dzisiejszego obiadu. Chwilę później zadzwoniła do mnie Violetta. Dostała już wypis i czeka na mnie przed szpitalem. Nie chcę aby wracała sama dlatego też szybko udałem się na przystanek autobusowy skąd pojechałem pod szpital.






