wtorek, 22 września 2015

#2 Mam dla Ciebie dobrą wiadomość !


* Leon *


Wyjąłem telefon z kieszeni a następnie odblokowałem ekran i odczytałem wiadomość.


Od: Mama
8:38

Powiedz Violi,że za godzinę 

będę w szpitalu. Chcę z nią
porozmawiać, w cztery oczy.

Nie spodziewałem się tego, że moja mama przyjdzie do szpitala. Widocznie chce porozmawiać z Violettą o czymś bardzo ważnym, tak mi się wydaje. Swój wzrok znowu skierowałem na przemęczoną Viole.
- Moja mama przyjedzie do Ciebie za godzinę, powiedziała,
że bardzo zależy jej na tym aby z tobą porozmawiać – wyszeptałem z delikatnym uśmiechem.Moja mama zawsze dogadywała się z Violettą, zna ją od pierwszych dni jej życia. Przyjaźniła się z jej mamą ale niestety Maria zmarła kilka lat po urodzeniu Violi. Od tamtego czasu mama wspiera Violette w każdych trudnych chwilach.



* Pani Verdas *

Leon opowiedział mi o sytuacji w której aktualnie znajduje się Violetta. Biedna dziewczyna, dobrze znam jej ciotkę
, od zawsze myślała tylko o sobie a w stosunku do innych była strasznie oschła. Mój syn przez prawie całą noc prosił mnie abym coś wymyśliła, poradziła mu co ma zrobić. Jestem świadoma tego ile Violetta znaczy dla Leona, są bardzo blisko siebie. Mam już pewien pomysł aby zatrzymać Viole w Buenos Aires ale najpierw ona musi się na to zgodzić. O ustalonej godzinie weszłam do żółtego budynku mieszczącego się na końcu ulicy Bajecznej. Kilka minut później byłam już w sali w której od wczoraj przebywa Violetta. 
- Jak się czujesz Violu ? - spytałam zmartwiona siadając na krześle obok łóżka.
- Fizycznie już lepiej natomiast w mojej głowie wybuchła jakaś rewolucja – westchnęła – O czym chciała Pani ze mną porozmawiać ? - spytała po chwili.
- O twoim wyjeździe – przyznałam szczerze – Powiedz mi prawdę ... Chcesz jechać do Stanów ? - spytałam
- Nie chcę.. Tak naprawdę jedyną bliską mi osobą która teraz mi została jest Leon – westchnęła lekko – Mam tutaj też przyjaciół, wspierają mnie ale nie w takim stopniu jak on – dodała smutna
- Wiem,że Leon jest dla Ciebie bardzo ważny, on też bardzo przeżywa to co się dzieje – przyznałam – ciągle szuka jakiegoś rozwiązania abyś mogła tu zostać – dodałam
- Jeśli wyjadę to nie będę miała już zupełnie nikogo... Wykończę się tam psychicznie – szepnęła chowając twarz w dłonie
- Dlatego robimy wszystko co w naszej mocy żebyś mogła tu zostać –
powiedziałam spokojnym głosem – Mam jedno rozwiązanie, ale to ty musisz się na nie zgodzić – dodałam po kilku sekundach.
- Wątpię by cokolwiek dało się zrobić – westchnęła a po jej policzku spłynęła jedna, maleńka łza.
- Posłuchaj.. Mam duży dom, wolny pokój.. możesz zamieszkać u mnie – powiedziałam uważnie przyglądając się reakcji dziewczyny – Z wszystkimi domownikami dogadujesz się bardzo dobrze a szczególnie z Leonem, miałabyś go cały czas koło siebie – dodałam po chwili

- A co na to Leon ? Nie chcę robić nic wbrew jemu – szepnęła niepewnie
- Leon o niczym nie wie, ale jestem przekonana, że będzie bardzo szczęśliwy jeśli się zgodzisz – powiedziałam z delikatnym uśmiechem – Co ty na to ? - spytałam z nadzieją, że się zgodzi. Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko a następnie przytuliła mnie. - Nie mam pojęcia jak wam się za to odwdzięczę – szepnęła szczęśliwa.
- Nie musisz nic robić.. To dla nas naprawdę przyjemność – powiedziałam zadowolona – Ja mam powiedzieć o tym Leonowi czy ty to zrobisz ? - spytałam dla pewności.
- Ja mu powiem – szepnęła uśmiechnięta od ucha do ucha. Cieszę się, że mogłam sprawić jej tyle radości. Jestem pewna, że będzie się u nas czuć jak u siebie w domu.
* Violetta *
Po godzinie rozmowy z mamą Leona zostałam sama. Wiadomość, że nie będę musiała wyjeżdżać choć trochę poprawiła mój humor. Dodatkowo będę blisko Leona praktycznie cały czas. Ma przyjść po mnie za kilka godzin ponieważ wtedy dostanę wypis. Trzeba będzie jeszcze pojechać do mojego starego domu po moje rzeczy.. o ile cokolwiek tam jeszcze zostało. Sięgnęłam po telefon który leżał na szafce nocnej a następnie napisałam do Leona.Do: Leon ♥
10:17

Mam dla Ciebie dobrą wiadomość !
Mam nadzieję, że się ucieszysz          
                       

Od : Leon ♥ 

10:19

W takim razie za
kilka minutek u Ciebie będę misia ♥



Uśmiechnęłam się do ekranu telefonu. Nawet na odległość, jednym słowem potrafi poprawić mi humor jak nikt inny. To się nazywa prawdziwy przyjaciel. Teraz zaczęłam się poważnie zastanawiać nad tym jak mu to powiem... Boje się,że wcale
go to nie ucieszy a wręcz przeciwnie będzie zły. Bez przedyskutowania z nim zgodziłam się na wprowadzenie do jego domu.. Tak brzmi to kiepsko ale skoro tak bardzo chce żebym została to nie widzę innego wyjścia... Jeśli będzie zły to zrezygnuję, wolę wyjechać do Stanów niż jemu komplikować życie. Przez moje obawy zaczął okropnie boleć mnie brzuch, drugą opcją jest głód ponieważ ostatnio jadłam wczoraj rano. Pielęgniarka przyniosła mi dzisiejsze śniadanie ale nie wygląda na zbyt smaczne dlatego nawet go nie tknęłam. Po trzydziestu minutach do mojej sali wparował niecierpliwy Leon.
- Mów jaka to wiadomość – powiedział zadowolony a następnie szybko usiadł na krześle obok mojego łóżka.
- Spokojnie mało się nie zabiłeś wariacie – zaśmiałam się lekko przykrywając się kołdrą.
- Bardzo zabawne – rzucił oburzony – Dowiem się czy nie ? - spytał po chwili.
- Tak w sumie o chyba nie ma sensu Ci o tym mówić – zaczęłam się z nim droczyć, uwielbiam to robić !
-
Od kiedy ty coś przede mną ukrywasz ? - spytał patrząc na mnie ze zdziwioną miną.
- Od dzisiaj – zaśmiałam się a następnie napiłam łyka herbaty którą zrobiła mi mama Leona przed wyjściem.
- Skoro to nic ważnego to ja sobie stąd idę – powiedział udając obrażonego, od razu po nim to poznałam.
- Skoro nie chcesz wiedzieć co dalej będzie się ze mną działo to idź, droga wolna – powiedziałam gdy ten miał już wstawać z krzesła.
- Zostajesz ? - spytał z nadzieją w głosie.
- Zdradzę Ci sekret – szepnęłam a następnie pokazałam mu aby nadstawił ucho. - Będę mieszkać u Ciebie w domu – dodałam po chwili z delikatnym uśmiechem. I znowu mój brzuch zaczął mnie boleć, to wszystko obawa przed reakcją Leona na moje wprowadzenie się do jego domu...

*
Leon *
Na początku miałem wrażenie,że źle coś usłyszałem, lecz po chwili wszystko stało się jasne. Teraz już wiem dlaczego moja mama chciała koniecznie porozmawiać z Violettą. Tylko dlaczego nie powiedziała mi tego wcześniej ? Przygotowałbym dla niej pokój, przywiózł jej rzeczy...

Pierwsze co zrobiłem to mocno ją do siebie przytuliłem. - Czyli będę mógł mieć Cię cały czas przy sobie księżniczko – szepnąłem szczęśliwy jak nigdy dotąd.
- Czyli... Cieszysz się ? - spytała z nadzieją którą łatwo było wyczuć w jej głosie.
- Oczywiście,że się cieszę głuptasie – powiedziałem spoglądając na nią rozbawiony – W takim razie mam pomysł.. Poczekasz tutaj aż dostaniesz wypis a ja pojadę po twoje rzeczy które przewiozę do mnie do domu,a kiedy będziesz mogła już wyjść zadzwonisz do mnie – dodałem po chwili
- Niech będzie – powiedziała z delikatnym uśmiechem a następnie wyjęła klucze ze swojej torebki – tylko pamiętaj o moim pamiętniku – krzyknęła gdy wychodziłem już z sali.
Udałem się w stronę wyjścia ze szpitala a następnie autobusem pojechałem pod dom w którym jeszcze kilka dni temu mieszkała Violetta razem z jej tatą. Teraz dom jest pusty, ciotka Violetty wynajęła osoby które wywiozły meble oraz cenniejsze rzeczy. Zostało tylko kilka pudeł które należą do Violetty. W przewiezieniu tego do domu pomógł mi mój przyjaciel – Diego. Jest już dorosły, ma prawo jazdy oraz samochód dlatego też zdecydował się mi pomóc. Gdy byłem już w domu pokój dla Violetty był już sprzątnięty. Ustawiłem tam pudła które przywiozłem oraz pamiętnik dziewczyny. Kiedy będzie już w domu pomogę jej to wszystko rozpakować, trochę tego jest. W kuchni natknąłem się na moją mamę która gotowała właśnie obiad.
- Od kiedy masz tajemnice przed swoim synkiem ? - spytałem opierając się o framugę drzwi .
- To nie tajemnica tylko chwilowe ukrywanie informacji, poza tym Violetta chciała sama Ci o tym powiedzieć – odpowiedziała starannie obierając ziemniaki. Zaśmiałem się lekko a następnie podszedłem do mamy i przytuliłem ją do siebie – Dziękuję – szepnąłem wtulając się w nią.
- Nie masz za co dziękować, Violetta powinna tu zostać nie tylko ze względu na szkołę ale także ze względu na Ciebie – powiedziała a następnie wróciła do przygotowywania dzisiejszego obiadu. Chwilę później zadzwoniła do mnie Violetta. Dostała już wypis i czeka na mnie przed szpitalem. Nie chcę aby wracała sama dlatego też szybko udałem się na przystanek autobusowy skąd pojechałem pod szpital.
                                                      

niedziela, 20 września 2015

To wszystko mnie przerasta #1

* Violetta *
To wszystko mnie przerasta... Siedzę teraz w poczekalni, ponieważ obiecali mi, że zaraz po operacji poinformują mnie o stanie mojego taty. Strasznie się boję, nie chcę go stracić. Co ze mną będzie jeśli nie wszystko pójdzie tak jak trzeba ? Nie jestem jeszcze pełnoletnia a jedyną rodziną jaką mam jest ciotka w Stanach Zjednoczonych.. Nie cierpię jej, jest straszną egoistką. Nawet gdy dowiedziała się o stanie mojego Ojca stwierdziła, że dla swojego zdrowia zostanie w domu. Jedyną osobą która teraz mnie wspiera jest Leon. Siedzi ze mną prawie całymi dniami, zdzwoni, pisze... Ciągle chce być na bieżąco aby jak najszybciej mógł się stawić w szpitalu w razie potrzeby. Jestem mu za to bardzo wdzięczna. Chciał ze mną zostać również dzisiaj, ale nie pozwoliłam mu. W szkole mamy dzisiaj bardzo ważny test, nie pozwolę aby opuścił go z mojej winy. Ja mogę zaliczyć go innym razem.
Po około godzinie oczekiwania przyszedł do mnie lekarz prowadzący operację mojego taty. Gdy tylko wszedł do poczekalni wstrzymałam oddech i cała zaczęłam się trząść.
- D..doktorze co z moim tatą ? - ledwo wydusiłam z siebie te słowa powoli wstając z krzesła.
Mężczyzna westchnął lekko a następnie wskazał na krzesło abym usiadła, sam zrobił to samo. - Pani Ojciec jest bardzo poważnie chory a uratowanie go graniczyło z cudem... I niestety, mimo starań wszystkich doświadczonych lekarzy biorących udział w operacji nie udało się uratować życia panu Castillo – powiedział spokojnym głosem uważnie mi się przyglądając. Poczułam jak robi mi się gorąco, wszystko co dotychczas widziałam bardzo wyraźnie zaczęło mi się rozmazywać przed oczami. Powoli wstałam z krzesła, lecz czułam, że tracę nad nimi kontrolę. Powoli osunęłam się na ziemię.



* Leon *
Zaraz po zakończeniu pisania testu opuściłem budynek szkoły i udałem się w stronę szpitala. Dzwoniłem do Violi kilka razy jednak tak nie odbierała. Dopiero przy piątym połączeniu podniosła słuchawkę.
- Violu nareszcie, nawet nie wiesz jak mnie wystraszyłaś. Zaraz będę w szpitalu, jestem już w drodze – powiedziałem kierując się w stronę ulicy Bajecznej.
- Dzień Dobry z tej strony Piotr Nowak, lekarz ze szpitala w którym znajduje się pani Violetta. Odebrałem telefon ponieważ dziewczyna zemdlała i aktualnie jest bardzo osłabiona, nie wie jeszcze co się dzieje – powiedział mężczyzna spokojnym oraz łagodnym głosem. Automatycznie zacząłem biec w stronę budynku.
- Zaraz będę, proszę jeszcze tylko powiedzieć mi w której jest sali – wydyszałem będąc już na terenie szpitala.
- Sala 15, drugie piętro – odpowiedział a następnie się rozłączył. Wbiegłem do budynku a następnie schodami udałem się na drugie piętro. Szybko wszedłem do sali w której ujrzałem bladą Violettę, musiało coś się wydarzyć z jej ojcem skoro aż zemdlała... Usiadłem na krześle obok jej łóżka i chwyciłem jej zimną dłoń.
- Violu.. Co się dzieje ? - spytałem całując jej kruchą dłoń. Zauważyłem, że stara się coś powiedzieć , lecz sprawia jej to wielką trudność. Pokiwałem przecząco głową – Już dobrze.. nie musisz nic mówić, tylko odpoczywaj – szepnąłem a ta zamknęła oczy.
Po piętnastu minutach do sali wszedł lekarz aby zobaczyć czy stan Violetty się poprawia, okazało się, że duży wpływ na jej stan miał stres oraz odwodnienie. Lekarz przekazał mi także, że niestety tata Violi zmarł na sali operacyjnej. Wszystko stało się jasne, Viola ciężko znosi stres a ta sytuacja to dla niej wielki szok. Kolejną myślą która nasunęła mi się był fakt, że tata Violi uprzedził ją, że jeśli coś pójdzie nie tak będzie musiała przeprowadzić się do swojej ciotki do Stanów Zjednoczonych. Nie mogę jej na to pozwolić... Ona musi zostać w Buenos Aires. Ma tutaj szkołę, przyjaciół i mnie.

*
Następny dzień *

Wieczorem Violetta czuła się już lepiej dlatego na noc wróciłem do domu,musiałem wymyślić jakiś sposób aby mogła zostać w jej rodzinny kraju.Całą noc myślałem,rozmawiałem ze znajomymi, rodzicami ale tak naprawdę nadal nie wiem co powinienem zrobić..
O ósmej rano byłem już u Violi, lekarze powiedzieli, że koło południa dostanie wypis i będzie mogła wrócić do "domu". A co do willi w której mieszkała Violetta i jej tata została ona zapisana w testamencie dla ciotki Violetty, chciał aby przeprowadziły się one do tego domu natomiast Angie postanowiła ją sprzedać. Kiedy wszedłem do sali w której leży Viola, dziewczyna już nie spała. Wokół niej leżało mnóstwo zużytych chusteczek.
- Dzień Dobry – powiedziałem z delikatnym uśmiechem powoli podchodząc do dziewczyny, usiadłem na krześle obok łóżka a następnie chwyciłem jej dłoń. - Jak się spało ? - spytałem przyglądając jej się. Była cała zapuchnięta a z jej oczu nadal leciały łzy.
- Nie mogłam zasnąć .. - przyznała spuszczając głowę w dół – Cały czas myślałam o tacie .. i o tym co teraz ze mną będzie – szepnęła a po jej policzku spłynęła kolejna łza.
- Znajdę jakieś rozwiązanie, zostaniesz tu z nami. Obiecuję – szepnąłem gładząc jej dłoń. - Nie pozwolę Ci wyjechać – dodałem
cicho. Violetta powoli uniosła głowę ku górze a nasze spojrzenia spotkały się na chwilę.
- Ale Leon.. - zaczęła niepewnie – ja nie mam tutaj nikogo bliskiego, nikogo z rodziny kto mógłby się mną zająć – szepnęła ocierając swoje łzy. Nagle usłyszałem dźwięk sms-a dochodzącego z mojej komórki.
                           
                                
                            

                                                                   ****
                                              Rozdział stosunkowo krótki ponieważ chciałam 
dodać go tego samego dnia co prolog =)
Mimo wszystko mam nadzieję,że wam się spodoba ^^
Kolejny postaram się dodać jakoś w środku tygodnia
Kiedy rozdział będzie już dodany  pojawi się informacja na moim
 asku ----> @BlancoOla
Liczę,że powiecie mi w komentarzach jak wam się podobało :D
Jak myślicie Leonowi uda się zatrzymać Viole przy sobie ?


Prolog

 Opis głównych postaci

Violetta Castillo- Siedemnastolatka o kasztanowych włosach i czekoladowych oczach.Uczęszcza do jednej ze szkół w Buenos Aires.Ma tutaj paczkę zaufanych przyjaciół którzy zawsze jej pomogą oraz Leona..Z którym przyjaźni się od dziecka.Jej mama zginęła w wypadku gdy ta miała pięć lat,został jej tylko Ojciec który od pewnego czasu stał się bardzo zamknięty w sobie.







Leon Verdas- Osiemnastolatek o szmaragdowych oczach.Bardzo pewny siebie chłopak z poczuciem humoru.Prawie każda dziewczyna w szkole wzdycha na jego widok.Od zawsze jego najbliższą jemu osobą była Violetta..nawet rodzina nie potrafiła mu jej zastąpić.Nie wyobraża sobie dnia w którym miałby ją stracić już na zawsze.

                                                                             
                          Prolog 

W życiu nie zawsze jest kolorowo a sytuacja w jakiej się znajdujemy może zmienić nasze życie w ułamek sekundy.O tym przekonała się Violetta która w dzieciństwie straciła matkę a teraz jej ojciec zachorował na śmiertelną chorobę.Dziewczyna nie daje sama rady.Duży dom,chory Ojciec oraz szkoła.Całe jej życie burzy się jeszcze bardziej gdy lekarze nie dali rady uratować jej ojca a ona sama musi przeprowadzić się do ciotki do Stanów Zjednoczonych.

Miło mi,że wpadłeś !

                                                            Czeeść 
                              Nawet nie wyobrażasz sobie jak się cieszę,że tu jesteś ♥
                              Witam Cię na moim blogu! Jak widzisz dopiero zaczynam
                              dlatego nawet najmniejszy szczegół jest dla mnie wielką
                              motywacją =) Dlatego mam cichą nadzieję,że zostaniesz
                              ze mną na dłużej ! 

                                                                         Buziaki Ola Blanco ♥